Komunikacja marketingowa 2030 – wywiad z autorem

Opublikowano: 01-07-2016

Adam Mieloch: Naprawdę nie przeczytał Pan swojej książki w całości?

Robert Stępowski: Nie wiem, czy to powód do dumy, czy też wstydu, ale prawdą jest, że żadnej swojej książki – a już kilka ich napisałem i są one dostępne na rynku – nie przeczytałem w całości ani tuż po napisaniu (a jeszcze przed oddaniem do wydawnictwa), ani po wydaniu.

O moim pisaniu jest mowa w dość osobistym wstępie do książki „Komunikacja marketingowa 2030. Technologiczna rewolucja i mentalna ewolucja”. Mam nadzieję, że będzie to pewnego rodzaju inspiracja dla osób, które mają wiedzę z jakiegoś zagadnienia i chcieliby się nią z innymi podzielić na łamach książki, ale nie bardzo wiedzą, jak się do tego zabrać.

Wracając jednak do moich publikacji i ich czytania – piszę je sam, nie korzystam z pomocy osób, które na zlecenie piszą książki wielu „autorów”, nie podlegają one też dużej  redakcji w wydawnictwie.

Książki, zwłaszcza te o marketingu terytorialnym, nie są raczej pasjonującymi lekturami z interesującą fabułą, choć staram się oczywiście, aby zainteresować czytelnika i pokazać mu, jak bardzo fascynujący może być świat marketingu. Mam jednak też świadomość, że nie zawsze się to udaje. Domyślam się również, że nie są to najprzyjemniejsze książki na wypoczynek wakacyjny, choć z drugiej strony zmuszają do refleksji.

Zapewne trochę inną, może bardziej fascynującą, książką jest „Komunikacja marketingowa 2030. Technologiczna rewolucja i mentalna ewolucja”, gdyż próba przewidywania przyszłości może rozbudzać wyobraźnię. Niestety sam nie jestem jeszcze w stanie jej oceniać.

 

A.M.: Skąd pomysł na taką, a nie inną formę ujęcia tematu?

R.S.: Od kilku lat na rynku wydawniczym (który śledzę bardzo dokładnie) pojawia się wiele książek o mediach społecznościowych i o tym, jak je wykorzystać w promocji i budowaniu marki. Pisanie po raz kolejny o tym samym nie miałoby sensu, dlatego ważne teraz dla mnie były odpowiedzi na pytania: Jak będzie wyglądać przyszłość? Jak obecne trendy będą ewoluować i do czego marketerzy powinni się przygotować?

W pierwszej części opisałem te trendy, których już dziś, myśląc o rozwoju marki, nie można lekceważyć. Do drugiej części – trudniejszej (gdyż bardziej wybiegającej w przyszłość) – zaprosiłem wybitnych przedstawicieli domów mediowych, agencji reklamowych oraz public relations, a także stratega z wieloletnim doświadczeniem w największych agencjach, którzy pracują z markami na co dzień, zarządzają swoimi biznesami i robią to doskonale, zatem potrafią odnajdywać się w tym dynamicznie zmieniającym się świecie, a tym samym potrafią przewidywać nadchodzące zmiany.

 

A.M.: Pisze Pan o aktualnych i przyszłościowych trendach w marketingu internetowym. A co Pana zdaniem kategorycznie odchodzi już w zapomnienie?

R.S.: Chciałbym powiedzieć, że typowa reklama (zarówno spoty w telewizji, jak i banery w Internecie), ale to chyba bardziej życzenie, gdyż wciąż większość pieniędzy wydawanych na reklamę trafia do telewizji, a w Internecie na display.

To, co na pewno odchodzi do przeszłości, to sposób myślenia o mediach jak o oddzielnych kanałach komunikacji. Mało marketerów i media plannerów rozdziela jeszcze klasyczną, linearną telewizję od wideo on-line, ponieważ dla użytkownika nie ma już znaczenia, czy treści „konsumuje” na ekranie telewizora, tabletu czy smartfona.

Ponadto jeśli mówimy o on-line, to chyba nie ma już branż i marek tak bardzo off-line, które mogłyby bagatelizować siłę Internetu i nie wykorzystywać jej do działań marketingowych. Jeśli natomiast takie branże są, to za chwilę będą musiały rozpocząć intensywne działania w sieci, ponieważ bez tego zginą wraz ze śmiercią ich obecnych użytkowników.

 

A.M.: Czy polski rynek właściwie reaguje i dostosowuje się do zachodzących zmian?

R.S.: Zależy oczywiście, o jakim konkretnie rynku mówimy: klientów, usługodawców, mediów… Jednak upraszczając i generalizując – chociaż wciąż gonimy świat, to mimo wszystko jest to pogoń w dobrym kierunku. Cały czas wszystkiego się uczymy. Pewne trendy rozwijają się u nas trochę wolniej, gdyż zwyczajnie muszą do nas dotrzeć. Jednak nie mówiłbym w marketingu, zwłaszcza w przypadku największych graczy, zarówno po stronie klientów, jak i agencji, o opóźnieniu.

Marketerzy doszkalają się na całym świecie, ponieważ pracują w międzynarodowych korporacjach. Biorą udział w międzynarodowych konkursach, zdobywają nagrody. Sam jestem zwolennikiem teorii mówiącej o tym, że „kropla drąży skałę”, mam zatem nadzieję, że z czasem poziom wiedzy, również wśród mniejszych, rodzimych klientów będzie coraz większy.

 

A.M.: Porozmawiajmy o social mediach. Mamy Facebooka, YouTube’a, Twittera, Instagrama, Vine. Wydawało się, że już nic bardziej zajmującego nie może powstać, jednak pojawił się Snapchat. Który z tych portali internetowych i aplikacji może być już w 2030 roku passé?

R.S.: Każdy z nich jest nieco inny i trafia do innej grupy docelowej. Jeśli nie nastąpi jakiś kataklizm światowy, ale za to pojawi się mocny kryzys ekonomiczny, to nie sądzę, aby w 2030 roku nie było któregokolwiek z tych serwisów. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak będą się one rozwijać. Jakie nowe funkcjonalności będą wdrażać oraz jak bardzo będą reagować na potrzeby i przejmować w odpowiednim momencie ewentualnie zagrażające im start-upy.

Spodziewam się raczej, że w 2030 roku najbardziej atrakcyjny będzie serwis lub aplikacja, której dziś nie potrafimy sobie nawet wyobrazić niż to, że omawiane serwisy przestaną zupełnie istnieć.

 

 

Pełny tekst wywiadu tutaj

Źródło: klinikaecommerce.pl

Komunikacja marketingowa 2030
TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji można uzyskać w polityce prywatności. Zobacz więcej