Muszą być gruzy, żeby powstały Warstwy

Opublikowano: 29-12-2014

Gruzy to druga część trylogii?

Tak Gruzy to druga część mojej warszawskiej trylogii. To opowieść o Warszawie z lat drugiej wojny. Bolesna opowieść o mieście, jego zniszczeniu, wygnaniu mieszkańców i odbudowie. Tak jak w poprzedniej części ani razu nie pada tu nazwa Warszawa, a pewne sensy, osoby oraz zdarzenia są zakodowane.

W poprzedniej książce odwoływałeś się do historii Ursynowa, z którym jesteś związany. Tam chyba trudno szuka się tych warstw?

Warstwy to opowieść o moim kawałku Warszawy czyli Ursynowie. Jestem jego dzieckiem. Tu się wychowałem. Dorastałem. Odkrywałem świat. Patrząc jak zmienia się Ursynów można zobaczyć też jak zmieniała się Polska. Tak na samym początku Ursynów to była zielona przestrzeń, tu nie było nawet obiektów, miejsc, gdzie mogłyby się osadzić warstwy. To było moje głębokie zdumienie, że warstwy są w mieście – Warszawie, ale nie tu na Ursynowie. Warstwy wymagają czasu. Jednak dziś po 35 latach od rozpoczęcia budowy Ursynowa można już powiedzieć, że Ursynów ma swoje warstwy.

Zacząłeś od Warstw, a w odczuciu przeciętnego odbiorcy to chyba Gruzy powinny powstać pierwsze?

Pozornie tak, bo przecież Warszawa to miasto niezwykłe i niepodobne do żadnego innego z miast. Miasto, gdzie Pałac Kultury jest starszy niż Zamek Królewski. Ale aby powstały Gruzy potrzebne były Warstwy. Gruzy nie powstały z nicości. Potrzebowały budulca. Na szczęście nie cała Warszawa została zburzona. To dzięki tym Warstwom widać zakrzywienia warszawskiej czasoprzestrzeni, które mogą prowadzić do metafizycznych odkryć.

Skąd nawiązanie do kultury żydowskiej?

Gruzy powstały ze zdumienia, że bolesna przeszłość tego miasta jest tak bardzo ukryta i niewidoczna. Tak mało znana. Można żyć w Warszawie wcale nie wiedząc, że tu było getto. Gruzy powstały też z metafizycznego zdumienia, że otwarte miasto powtórzyło los zamkniętego miasta. Prawie wszystko co wydarzyło się w Warszawie w czasie powstania warszawskiego miało miejsce już wcześniej w getcie.

Jak pracowałeś nad Warstwami?

Warstwy pisałem przez 4 miesiące. Czułem, że jeśli mam napisać tę książkę to właśnie teraz, że póżniej nie będę miał na nią wcale czasu. Wstawałem codziennie o 4/ 5 rano. Czasem zdarzało się, że o 3 budził mnie pomysł i sięgałem po ciemku za pióro. Oprócz sięgania do własnych wspomnień, pamięci dziecka chciałem zrozumieć głęboki sens dla którego powstał Ursynów. Co przyświecało temu projektowi?

Dlatego musiałem wejść w obszary, którymi nie zajmuje się zawodowo – a więc architekturę, planowanie przestrzenne, geografię humanistyczną. Zrozumieć filozofię powstawania miejsca oraz sensy związane z architekturą.

Napisanie drugiej książki mogło być prostsze…?

Pracowałem nad tą książką przez rok (oczywiście z wieloma przerwami). Głównie zagłębiając się w przeszłość. Gazety z tego okresu, wspomnienia świadków, listy. Ale również dając się prowadzić snom. Dyskretnym znakom. Często różne podpowiedzi pojawiały się nad ranem.

Chodząc po Warszawie nagle przenosiłem się w przeszłość. To było zdumiewające ale zaczęły mnie nawiedzać koszmary. Śniło mi się, że mam opaskę na ramieniu i skaczę przez mur. Te sny były niezwykle plastyczne i filmowe. W jednym opuszczałem miasto w strumieniu wygnanych mieszkańców, jeszcze przed upadkiem powstania.

Wiem, że w tekście pojawiają się elementy języka hebrajskiego, jak zbierałeś materiały do książki?

Elementy z innych języków to rzecz charakterystyczna dla warszawskiej trylogii. W Warstwach były zawarte rosyjskie słowa. W Gruzach znajdują się odwołania do języka hebrajskiego. To jeden z najstarszych języków świata a jego odkrywanie jest fascynujące. Każde słowo ma swój głęboki sens. To było dużo lektur, łączenia kropek pomiędzy pozornie odległymi punktami, szukanie nowych sensów. Bo co może mieć wspólnego Pałac Kultury z żydowską kabałą? A jednak okazuje się, że ma i w książce także o tym aspekcie pisze.

Czy w przypadku Warszawy łatwiej mówić o jej gruzach, czy warstwach?

W przyrodzie nic nie ginie, a w Warszawie to Gruzy są jej Warstwami. Gdzie podziały się Gruzy ze Starówki, Zamkniętego Miasta, Śródmieścia? To był budulec na którym powstała także Nowa Warszawa. W Warszawie zdumiewa mnie brak szacunku do własnych Warstw. Wystarczy wspomnieć tylko fabrykę Norblina. Niektóre wieżowce czekają tylko na wyburzenie bo już są za niskie. Jakby tu wszystko było na ruchomych piaskach, tymczasowe, niestałe. Warstwy dają poczucie ciągłości. A to miasto jest tak niecierpliwe, jakby nie chciało ‘odkładać’ się warstwa po warstwie.

Dlaczego nasze miasto tak niechętnie sięga do swojej mitologii?

Warszawa jest bardzo wyspowa, patchworkowa, ale nawet pomiędzy tymi różnymi i porozrzucanymi elementami można nawiązać nić i pewną spójną opowieść. W Ratuszu jest widoczny nacisk aby mówić o nowoczesnej, preżnej, tętniącej życiem metropolii. Z tego punktu widzenia Stadion Narodowy staje się taką ikoną, jak Zamek Królewski. Mitologia pozwala połączyć przeszłość – teraźniejszość – przyszłość. Zniszczenie miasta ale również odbudowa Warszawy była cudem, wysiłkiem na jaki mógł się porwać tylko szaleniec. Odbudowa miasta było przecież wyrazem dzikiej energii, jaka do dziś jest tu obecna. Warszawa to miasto powstałe z gruzów i na gruzach. A naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby przeszłość nie powtórzyła się w przyszłości. Warszawa, to tak naprawdę papierek lakmusowy Polski.

W jaki sposób należy budować świadomość i tożsamość miasta?

Wierzę, że każde miejsce ma swoje genius locci. Coś co je określa i kształtuje. Jak podróżuję, czy pracuję nad marką miejsca staram się zawsze dojść do zdefiniowania tego czynnika. Energia w Warszawie jest inna od energii we Wrocławiu czy też w Łodzi. To wypadkowa napięcia pomiędzy miejscem, architekturą i ludźmi, którzy w nim żyją i je tworzą. To rzutowanie przeszłości w teraźniejszość i przyszłość. W pewnych miejscach czujemy się po prostu dobrze, innych intuicyjnie unikamy. To dobrze widać w miastach na wschodzie Polski. Np. w Przemyślu czy Lublinie, gdzie odczuwa się fizyczną stratę. Te miasta nie mają już z czego czerpać swojej siły. To wszystko co je kształtowało zostało odcięte przez historię. Dlatego te miasta są tylko swoim cieniem, widmami tego co było kiedyś.

W przypadku mojego miasta bardzo ważny jest dla mnie związek Warszawy z rzeką. Dla mnie odrodzenie i symboliczne narodziny Nowej Warszawy zaczęły się z momentem zdefiniowania na nowo przeszłości miasta (Muzeum Powstania Warszawskiego) oraz powrotem mieszkańców nad Wisłę. Symbolicznie bez Wisły nie ma Warszawy. To rzeka kształtuje to miasto. Co ciekawe te powroty zaczęły się prawie równocześnie po 2004 roku.

Wszyscy tworzymy swoje miasta codziennym wysiłkiem, dokładając do nich swoje warstwy spraw, projektów, marzeń. Chodzi o to, aby była w miastach przestrzeń, do swobody, działania i twórczego napięcia.

Czy jest szansa na to, że Warszawa odzyska swój własny klimat i koloryt?

W Warszawie dobrze widać, że w tej części świata miasto, tak jak i wolność nie jest dane raz na zawsze. Dawny klimat Warszawy przeminął bezpowrotnie i nie odzyska się go budując na nowo budynki z przeszłości, jak np. Ratusz czy Pałac Saski. To będą atrapy.

Sporo podróżujesz po świecie, czego powinniśmy uczyć się od innych narodów?

To prawda jestem nomadem. Żyję zatopiony w kilku kulturach. Polacy jako naród są bardzo kreatywni i odkrywczy. Problem zaczyna się na poziomie państwa i elit. Tu coś nie pracuje a cały ten twórczy potencjał jest w dziwny sposób tracony. Kilka rzeczy bym przeniósł z innych miejsc – chodzenie z wysoko podniesioną głową i poczucie własnej wartości, bo tylko tak będziemy wybierać ze świata, to co najlepszego ma nam do zaoferowania. Druga rzecz to umiejętność współpracy i kooperacji bo to źródło kolejnej fali rozwoju i niezbędny element skoku cywilizacyjnego, który Polska musi wykonać. Trzecia rzecz i to jest chyba najważniejsze to strategiczne i holistyczne myślenie, wybiegające na dekady w przyszłość – wtedy świat, a w tej części globu to szczególnie ważne, nie będzie nas negatywnie zaskakiwał. To chyba najważniejsze rzeczy.

Z drobnostek, które wpływają na jakość życia i codzienność dorzuciłbym umiejętność wyjścia poza własny ogródek i myślenia nie tylko o sobie. Dziś w Warszawie leje i współczuję, wszystkim przechodniom, którzy nieopatrznie stanęli przy krawężniku. Kierowcy są bezlitośni i bezmyślni. Czekam na dzień, kiedy zobaczę jak samochody w mieście w taką pogodę zwalniają przy kałużach, aby nie ochlapać pieszych.

Jaka będzie kolejna książka?

W przeciągu niewiele ponad roku wydałem trzy książki i napisałem kolejna. To duży wysiłek, dlatego nie spieszę się z następna książką. Teraz myślę o zamknięciu warszawskiej trylogii. Trzecia książka będzie nosiła tytuł Tarasy. To będzie opowieść o współczesnej Warszawie, tej która wyrosła po 89 roku. Ale daję sobie na to czas, na razie zbieram materiały, myślę o bohaterach. Tak naprawdę to czekam aż zacznie pisać się sama.

 

Źródło: nowawarszawa.pl (wywiad przeprowadził: Tomasz Reich)
Tekst dostępny tutaj

Marketing nieruchomości
TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji można uzyskać w polityce prywatności. Zobacz więcej