Szczegóły recenzji

Nowy PR. Jak internet zmienił public relations

Recenzja produktu (zgłoszona 20 lutego 2017):

Czy można dziś realizować działania public relations nie znając takich pojęć jak danetyzacja, hakowanie wzrostu, czy memejacking? Zapewne można, ale z pewnością bez świadomości jakie są narzędzia nowoczesnego PR a przez to pozwalać, by realizowane przez nas działania zaczęła pokrywać powoli coraz gęstsza mgiełka kurzu. Książka dr Anny Miotk „Nowy PR. Jak internet zmienił public relations” właśnie te nowe narzędzia kataloguje, opisuje, a nieobytym – oswaja. To dla mnie najciekawsza część tej publikacji – zebrane w jednym miejscu instrumentarium ePR. To zresztą słowo klucz - ePR, które w książce chyba nie pada, ale tak naprawdę oddaje jej istotę. Publikacja jest o tym jak tradycyjny PR przekształcił się w cyfrowy, elektroniczny ePR.
 


Trzecia już publikacja książkowa dr Anny Miotk opowiada bowiem o tym jak do istniejącego od ponad stulecia PR-u (to na świecie, w Polsce od lat 90.) wdarł się internet ze swoimi bezkresnymi możliwościami. Zrazu przedzierał się nieśmiało, ze ślimaczą prędkością i nikłą rozdzielczością, by w ciągu dwóch dekad zmienić oblicze naszej branży. Aż tak, że dziś to w sieci odbywa się większość jej działań, krzątaniny i wymiany treści. I ta gonitwa coraz to nowych narzędzi, możliwości, technik jest coraz szybsza, coraz gęstsza, coraz bardziej wymagająca. Już niedługo PR-owcy - jak lekarze - będą musieli dokształcać się na bieżąco z tego, jak rozwija się metodologia ich branży. Jeżeli już tak nie jest.
 


I znakomitym brykiem A.D. 2017 dla takiego dokształcenia jest właśnie „Nowy PR. Jak internet zmienił public relations”. Gdyby adept PR z początku lat 90., kiedy ta dziedzina w Polsce się pojawiła, został wówczas poddany hibernacji a dziś został „odmrożony” - wystarczyłby mu jeden dzień, aby po przeczytaniu książki dr Anny Miotk świetnie zorientować się jak tradycyjne metody i techniki PR w czasie „przespanego” ćwierćwiecza zostały wzbogacone przez nowy, wirtualny świat sieci. Tym bardziej, że autorka każdy rozdział rozpoczyna właśnie od takiej zamierzchłej reminiscencji świata w pełni „offlajnowego”, nieświadomego nadchodzącej rewolucji cyfrowej. Wspomnienia te są zresztą bardzo autorskie, czasem wręcz intymnie osobiste a często i obrazowe w dżdżystych kaszubskich plenerach. Za każdym razem służą przy tym pokazaniu, jak wielka przemiana nastąpiła od punktu A – offline do punku B – online.
 


W zrozumieniu tej przemiany naszemu wymyślonemu hibernatusowi mogłaby bardzo pomóc pierwsza część książki, w której dr Anna Miotk relacjonuje jak zmieniały się media, konsumenci, sprzedaż, cała gospodarka. Ta pierwsza połowa publikacji nader przydatna jest zatem i dla marketingowca, czy pracownika branży reklamowej, bo pokazuje tło, infrastrukturę, w której przyszło pracować współczesnym specjalistom od komunikacji wszelakiej, byle skutecznej. Konfitury dla PR-owca, jak już wspomniałem, są zaś w drugiej części książki – od rozdziału „Nowa komunikacja”. I choć w całej książce częściej padają słowa „marketing” i „sprzedaż”, niż tytułowy „PR” to ta druga połowa nie pozostawia wątpliwości, że książka jest pisana pod potrzeby i sposób widzenia świata właśnie PR-owca.
 


Autorka nie skupia się tu na podawaniu rozwiązań a opisuje stan rzeczy przełomu 2016 i 2017. To bowiem nie poradnik, raczej raport i kompendium wiedzy na temat tej części PR, która obecnie bazuje na sieci. Choć i cennych wskazówek praktycznych uważny czytelnik znajdzie też sporo, np. w rozdziale „Nowe treści”.
 


Tak, czy inaczej – warto skorzystać z kapitalnej możliwości, jaką ta książka daje. Autorka dokonała tytanicznej pracy, by w pigułce zaserwować wiedzę na temat tego, czego współczesny PR-owiec nadwiślański po prostu nie może nie wiedzieć. To gotowiec. Zwolnić może z konieczności zbierania z różnych miejsc internetowej galaktyki cennych informacji na temat tego, jakie możliwości dają dziś w PR techniki cyfrowe. Niestety, pewnie na niedługo może zwolnić, bo techniki te rozwijają się szybciej, niż np. programy studiów PR. Myślę jednak, że wie o tym i autorka „Nowego PR” i już gromadzi materiały na kolejny tego typu „bryk”. Jak ją znam – robi to na pewno.

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji można uzyskać w polityce prywatności. Zobacz więcej