Szczegóły recenzji

Czy jesteś tym, który puka?

Recenzja produktu (zgłoszona 16 maja 2018):

W czyich dłoniach jest twój los?


Ludzie byli, są i będą naiwni i leniwi. Stąd tylu guru różnej maści, oferujących a to metodę na opanowanie języka w tydzień, a to sposób na cudowne pomnożenie kapitału, a to lek na wszystko. Atawistyczna, jak się zdaje, potrzeba chodzenia na skróty powoduje, że przychodzą tłumy na seminaria dla poszukiwaczy wiecznego szczęścia i fortuny, klucza do otwierania wszystkich drzwi albo różdżki lub pierścienia, które pozwolą rządzić innymi. Sami się trochę o to prosimy – jak to mówią: jest popyt, to jest i podaż. Ci, którzy generują popyt, są nierzadko niczym bezrefleksyjne owce, które tłumie podążają za modą – np. nie jedzą glutenu, choć nie mają celiakii. Niektórzy czytają horoskopy i ufają „wiedzy” na temat tego, „co twoje imię mówi o tobie”. Ci, którzy oferują, są niczym Prorocy z filmu Żywot Briana, w którym nawet tytułowy nieudacznik zostaje zwycięzcą – IYKWIM. Na tym tle recepty Dariusza Użyckiego zawarte w książce Czy jesteś tym, który puka? jawią się jako ożywcza odmiana.
Autor ma spore i dość unikatowe na polskim rynku doświadczenie. Ma z czego czerpać i robi to, snując swoją opowieść o dosłownie kilku prostych, choć bardzo ważnych w życiu sprawach. Zarówno doświadczenie, jak i sposób przekazu pozwalają uwierzyć w jego autorytet, mimo – a może też poniekąd dlatego – że nie powołuje się na inne autorytety, nie zalewa czytelnika odnośnikami ani nie załącza bibliografii.
Książka składa się z dwóch części. Pierwsza poświęcona jest autorefleksji, która powinna prowadzić do lepszego poznania i zrozumienia siebie. Druga to bardzo praktyczna instrukcja na temat planowania kariery, wręcz całej aktywności zawodowej na przestrzeni naszego życia. Jest tym bardziej wartościowa, że autor – w sposób otwierający oczy mniej doświadczonym – pokazuje, jak na usiłowania starających się patrzą pracodawcy i zawodowi pośrednicy. Druga część nie ma sensu bez pierwszej i z niej wynika. A wszystko podane z inżynierską prostotą i logiką.
Swoją refleksję nad książką, która w moim mniemaniu dla wydawniczego sukcesu nie potrzebuje dodatkowych rekomendacji – mówiło się o niej w tzw. kręgach jeszcze przed premierą – postanowiłem nieco ustrukturyzować. Wyszło mi z tego coś na kształt 4xP.


Prostota
Autorowi, owszem, zdarza się użyć trudnych lub obcych słów – w końcu to Użycki – jak „adaptacja hedonistyczna”, „status quo” czy „Arystoteles”. I – czego jest świadom – ponosi go czasem erudycja i gawędziarskie zacięcie. Jednak proponowane recepty i modele są proste niczym konstrukcja cepa, a nie kilometr sznurka w kieszeni.
Przykład: w pierwszej części autor wprowadza „czworobok życia” – model przypominający koło życia (lub koło pracy), narzędzie znane wielu coachom, trenerom czy mentorom. Jednak w przeciwieństwie do ośmioelementowego koła model Użyckiego ma cztery wymiary. Analiza własnego życia przez pryzmat tych (tylko) czerech wymiarów, moim zdaniem, ryje beret „z siłą wodospadu” – koło życia jest bardziej narzędziem analitycznym, a składniki wydają się lżejszego kalibru. W dodatku Użycki – nie używając terminologii zarządzania projektem – proponuje, aby do analizy aktywności poświęcanych każdemu z czterech wymiarów zaprząc filozofię stojącą za „triple constraint” – parametrami projektu opisywanymi czasem przy pomocy trójkąta, diamentu lub gwiazdy.


Pragmatyzm
Gdy czytam książkę Użyckiego, dochodzę do wniosku, że nie widuje on aniołów, nie słyszy głosów, a obok podeschłych krzewów może przechodzić spokojnie, bez gaśnicy czy asysty strażaka. Jego tydzień ma zwykłe siedem dni, nie osiem. Z tekstu przebija realizm, a rady są nie tylko proste, lecz także praktyczne. Przetestowane na sobie, studentach, klientach.
Z pewnością zbudowaną na bogatym doświadczeniu autor prosto odpowiada na podstawowe pytania typu: Czy pieniądze dają szczęście? Jak długo pozostawać na obecnym stanowisku? Co robić, jak szef/praca/itd. mi się nie podoba? Niejako przy okazji odpowiada też na te bardziej skomplikowane, np. Jak tworzyć strategię rozwoju kariery?


Pokora
Jednocześnie przebija z tekstu autora świadomość ludzkiej różnorodności. Nie stara się prezentować siebie jako odkrywcy kamienia filozoficznego, monopolisty w obszarze wiedzy i prawdy, tego jedynego znającego drogę przewodnika. Wie, że nie każdy się z nim zgodzi, nie każda jego recepta będzie dla każdego. Ta pokora jest siłą książki. W połączeniu z pewnością siebie – bo Użycki jest pewien wniosków wypływających z doświadczenia.


Podobieństwo
Ostatnie P jest bardziej osobiste. Patrzę też na nie z pewnym niepokojem. Porównując nasze ścieżki życiowe, każdy z łatwością stwierdzi, że są one bardzo różne. Mimo to dostrzegam zaskakującą zbieżność poglądów. Upodabniają nas zamiłowanie do autoironii, a także niektóre wspólne wzorce – choćby dokonania Pythonów – czy łatwość generowania skojarzeń z dziełami popularnej kultury. Choć nie jest to zgodność 1:1. Różnimy się – to dobrze – choćby w definiowaniu na własny użytek szczęścia. Dla Dariusza Użyckiego jest to stan długotrwały, który ja raczej nazwałbym spełnieniem, podczas gdy dla mnie szczęście jest wymysłem filozofów i jeśli istnieje, to krótko, zrywami, na poziomie fizjologicznym. Daje się obserwować z wykorzystaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.



Czy jesteś tym, który puka? jest afirmacją postawy pozwalającej – na tyle, na ile to możliwe – kontrolować swoje decyzje, działania, a w rezultacie życie. Tego rodzaju postawa bywa nazywana w psychologii proaktywną. Innym modelem, który się sam narzuca i z którego sam często czerpię, jest teoria poczucia umiejscowienia kontroli. Jedni ludzie mają poczucie wpływu i sprawstwa. Nie zdali egzaminu, bo się za mało uczyli. Inni z kolei widzą przyczyny swojego losu na zewnątrz – pytania były za trudne lub egzaminator stronniczy. Drudzy szukają spisku, podczas gdy pierwsi biorą ster życia – lub jak Aleksander Doba wiosła – w swoje ręce i próbują nawigować mimo zmiennych wiatrów.
Jako osoba mocno doświadczona i jednocześnie życiowo spełniona nie pasuję zapewne do grupy docelowej, do której głównie kierowana jest ta książka. Nieuchronnie zbliżam się do jesieni kariery, w której nie ma miejsca na liczne rozterki lub zmiany – choć parę zakrętów mam jeszcze zaplanowanych. Jednak zaraz po przeczytaniu postanowiłem przekazać tę książkę dzieciom. Im wcześniej się z nią zapoznają, tym lepiej.
W przeciwieństwie do mojej żony, typowego mola, czytam napadowo, choć gdy to robię, pochłaniam stosy literatury przedmiotu, którym aktualnie jestem zainteresowany. Liczba lektur zmusza mnie do tego, aby raczej wertować w poszukiwaniu interesujących treści lub formy. Książkę Dariusza Użyckiego przeczytałem w jeden dzień, nie mogąc się od niej oderwać.

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji można uzyskać w polityce prywatności. Zobacz więcej